5 marca 2015 - Huzar

Pierwszy miesiąc z Marchewką. Wpis osobisty

Marchewka jest debest. Jest dobra, piękna i prawdziwa. Dobrze wiem, że na nią nie zasługuję, a jednak każdego dnia od samego rana wiem, że nie odrzuci mnie.

Zmiana ze 102,3 do 91,7 kg. To już prawie miesiąc diety. Na początku szło błyskawicznie, teraz idzie powoli. Ale idzie. Jem głównie warzywa, ale dodaję czasem owoce, trochę nabiału. Dwa razy zrobiłem przerwę i zjadłem jakieś mięso. Słodyczy nie ruszałem, alkohol ze dwa albo trzy razy w ilościach niewielkich. Mimo szczerego zamiaru mało systematyczności w ćwiczeniach, głównie rowerek w piwnicy.

Najbardziej zaskakuje mnie energia. Luty był dla mnie od dawna miesiącem przysypiania. Tego roku tylko raz położyłem się w dzień, żeby chwilę przespać. Nie męczą mnie zadania, które dotąd podejmowałem zmulony już na wstępie. Po sześciu i pół godzinach snu wstaję świeży.

Zaczynałem tą dietę ze dwa razy od września. Wytrzymywałem po kilka dni. I nagle zażarło. Tak samo z rzucaniem papierosów było lata temu. Pół roku ciągłych, nieudanych prób, i nagle wskoczyło. Jak to się dzieje, że nadchodzi taki właściwy moment? Czy to jest prawidłowość w wielu różnych dziedzinach życia? Czy można to jakoś przyspieszyć?

Nie wiem, ogólnie wiem tyle, że pomaga rozmawianie o takiej rzeczy, o diecie na przykład, z innymi, że pomaga czytanie, wałkowanie tematu na różne sposoby… Pomaga mi bardzo dziękowanie Bogu za to, że idzie do przodu, że się udaje. W sumie to chyba nie tak mało.

Celem jest 85 kg. Ale to tylko taki cel wymierny. Właściwym, ogólnym celem jest panowanie nad sobą, w tym wypadku w kwestii jedzenia, ale to się jedno z drugim i trzecim, i wszystkim bardzo łączy.

Wpisy

Komentarze

  • Monika B. napisał(a):

    Gratulacje. Króliczki i chomiczki na mieście gadają, że marchewka dobrze robi na oczy, na wzrok…..
    Coś w tym jest. Bo czy ktoś widział te zwierzątka w okularach?
    Wytrwałości życzę.

  • Aurelia napisał(a):

    Rafal, cudownie! Ciesze sie bardzo, ze piszesz o swoim dobrym samopoczuciu – to na pewno marchewka! 🙂 Ale i rowniez, wg mnie, brak miesa w Twojej diecie, badz tez powazne jego ograniczenie. Sama nie jem miesa od 6sciu lat i nie moge sie nachwalic zalet wegetarianizmu, nie mowiac juz o aspektch duchowych. Jednoczesnie nie namawiam nikogo, bo nie wierze, ze dieta bezmiesna jest dla kazdego. Do czego jednak namawiam to do powaznego ograniczenia spozycia miesa – nie wiem jak u ciebie ale w mojej rodzinie babcie (obie ) opowiadaly mi, ze mieso bylo u nich tylko raz w tygodniu jadane, w niedziele. I sie zylo :). Serdecznie pozdrawiam i zycze dalszej motywacji, rowniez do ruchu! 🙂

    • Huzar Huzar napisał(a):

      Dzięki. Moim zdaniem mamy pewną schozofrenię: wielu ludzi ogranicza lub zupełnie zarzuca jedzenie mięsa nie chcąc jednocześnie dostrzec, że o wiele gorsze skutki ma dla nas alkohol. Nie uważam, że mięso jest mi niezbędne, ale patrząc na związane z odżywianiem się problemy zdrowotne i społeczne w naszej strefie kulturowej powinno być oczywiste, że najgorszy wpływ ma nie cukier, takie czy inne tłuszcze, GMO czy cokolwiek innego, ale alkohol. Mnie samemu łatwo jest zrezygnować z mięsa, nie tak trudno ze słodyczy, ale nie potrafię jak dotąd obyć się bez alkoholu. Piszę świadomy, że ktoś może mi zarzucić alkoholizm. Nawet nie będę z tym dyskutował, bo nie znam żadnych argumentów na odparcie tezy, że jesteśmy generalnie społeczeństwem alkoholików, którzy dla poprawienia samopoczucia wytykają palcami tych, którzy ponoszą najpoważniejsze konsekwencje tworzonej przez wszystkich nas pijących kultury. Tych, którzy na wznoszonych przez nas wszystkich toastach wychodzą najgorzej nazywamy alkoholikami a siebie mamy za “pijących kulturalnie”.
      Sorry za taki rozbudowany komentarz, chyba muszę kiedyś coś więcej o tym popisać 🙂

  • Justyś napisał(a):

    Marchew zawiera barwnik -karoten, gdy jest go w organizmie za dużo, skóra zaczyna robić się pomarańczowa/żółta ( spokojnie, nie stanie się Ojciec jak marchewka). Nie koniecznie musi być to równomierna zmiana zabarwienia skóry, mogą być plamy w różnych miejscach ciała ( na dermatologii nam o tym mówili). Przyjdzie czas, że karoten będzie wydalany z organizmu przez gruczoły potowe (widziałam taką “akcję” na żywo). Proponuje zatem od czasu do czasu zmieniać główne warzywo diety.
    Gratuluje wytrwania w diecie 🙂

  • magda napisał(a):

    A mi proszę Ojca najbardziej podoba się podsumowanie – wszystko sie ze sobą łączy. Tylko u mnie ciągle efekt domina zamiast łańcuszka, którym wszystko zepnę “do kupy” by sie w końcu trzymało jak należy. Ale nie poddaję się ? z Panem Bogiem w końcu sie uda. I Ojcu dziękuję za pomoc. Pozdrawiam wszystkich walczących i tych, którzy się na chwilę poddali. z Panem Bogiem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *