28 lutego 2016 - Huzar

Manna i chleb. 4 Niedziela Wielkiego Postu [Joz 5,9-12]

Komentarz wprowadzający (nie jest częścią medytacji, można przeczytać go wcześniej).

Na obrazku starożytna, używana do dzisiaj przez ludy koczownicze metoda wypiekania chleba na popiele ogniska.

Wędrówka Izraela wyzwolonego z niewoli egipskiej trwała według tradycji biblijnej 40 lat. Jednak na granicy Kanaanu (Ziemi Obiecanej) stanęli oni już w drugim roku wędrówki. Obozowali w Kadesz a Mojżesz na słowo Pana wysłał zwiadowców, aby zbadać jak zdobyć tam przestrzeń życiową dla Izraelitów (Lb. 13 – 14). Kiedy zwiadowcy wrócili nieśli wprawdzie wspaniałe owoce tej ziemi (gałąź z winogronami musiało nieść na drągu aż dwóch ludzi), ale zeznali też, że narody zamieszkujące tę ziemię są silne i mają obwarowane miasta. Izrael wpadł w panikę i nie chcąc ruszyć do walki sprzeciwił się Bogu wskazującemu im ziemię, którą mają zająć. „Jutro zawrócicie i pociągniecie na pustynię w kierunku Morza Czerwonego” – mówi więc Bóg do Izraelitów i w tym miejscu zaczyna się 38 letnie błąkanie się po pustyni (Lb 14:25). Ta wędrówka nie była pierwotnym zamiarem Boga. Była spowodowana lękiem i uporem Izraelitów. Całe pokolenie musiało umrzeć na pustyni, aby po latach, gdy jeszcze raz znaleźli się w Kadesz, pod wodzą Jozuego ruszyć wreszcie na podbój Kanaanu.

Mimo, że błądzenie po pustyni było konsekwencją upartego obstawania przy postawie braku zaufania Bogu (podstawowy grzech Izraela), Bóg nie przestał się opiekować swoim ludem cały czas dając im pokarm w postaci manny i przepiórek. Manna pierwszy raz pojawiła się na samym początku ich wędrówki, tuż po przejściu przez Morze Czerwone (Wj 16,13-15) i towarzyszyła im przez kolejne lata, także w czasie, gdy sprzeciwiali się Bogu. Była znakiem opieki nad Izraelem, lecz nie to był obiecany pokarm krainy „mlekiem i miodem płynącej”. Tym pokarmem miały być „owoce ziemi”; nie zwierzęta, które mogą przemieszczać się z miejsca na miejsce, nie cudowny pokarm jak przepiórki i manna, ale plony roślin – znak, że ktoś rzeczywiście zamieszkał ziemię i ją uprawia.

Mojżesz umarł na progu Ziemi Obiecanej. Jego miejsce zajął Jozue i to jemu przychodzi w udziale przeprowadzenie Izraelitów przez Jordan. Fragment, który będziemy medytować dotyczy właśnie momentu, kiedy Izraelici po przejściu Jordanu i po obrzezaniu całego narodu pierwszy raz uroczyście obchodzą Paschę w ziemi obietnicy, do której zmierzali 40 lat.

Z Księgi Jozuego [Joz 5,9-12]:

9 I rzekł Pan do Jozuego: Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską. Miejsce to nazwano Gilgal aż do dnia dzisiejszego. 10 Rozłożyli się obozem Izraelici w Gilgal i tam obchodzili Paschę czternastego dnia miesiąca wieczorem, na stepach Jerycha. 11 Następnego dnia Paschy jedli z plonu tej krainy, chleby przaśne i ziarna prażone tego samego dnia. 12 Manna ustała następnego dnia gdy zaczęli jeść plon tej ziemi. Nie mieli już więcej Izraelici manny, lecz żywili się tego roku z plonów ziemi Kanaan.

Przygotowanie:

Modlitwa przygotowawcza: „Panie spraw, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty ku Twojej służbie i chwale.”

Wprowadzenie1: Wyobraź sobie opisaną scenę. Ziemia miejscami żyzna, pełna bujnej roślinności, miejscami skały, kamienie, piasek. Ludzie wokół ognisk czy prowizorycznych kamiennych palenisk, na których można było wypiekać przaśny chleb i prażyć ziarna. Ludzie spożywający posiłek w poczuciu uroczystości tego momentu, w którym mogą wreszcie, po 40 latach powiedzieć: „doszliśmy”. Wspominają jakąś przeszłość, myślą o jakiejś przyszłości, ale teraz są tutaj jedząc razem, powoli skromny ale niezwykle ważny dla nich posiłek.

Wprowadzenie 2: „Prosić o to, czego pragnę”. Tutaj warto prosić o poczucie odnalezienia swojej drogi i świadomość tego, czym jest moja „ziemi obiecanej”.

Punkta do medytacji:

1.     „Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską”

Hańba niewolnictwa. Hańba bycia słabym i lekceważonym. Poczucie poniżenia z powodu tego, że wbrew własnej woli się słuchało się kogoś, kto miał nas za nic. Takie poczucie hańby noszone przez 40 lat nie pozwalało Izraelitom poczuć się „dorosłymi”, poczuć się pełnym godności, wolnym ludem. Rodziło lęk przed konfrontacją z innymi.

Każdy z nas zna smak „hańby egipskiej”, każdy próbuje jakoś sobie z nią radzić. Niektórzy próbują po prostu „być jak dorośli”, poczuć się panami/paniami sytuacji , użyć wszelkich rekwizytów i przebrań, aby poczuć niezależność i siłę; mogą udawać dorosłych nawet jeżeli faktycznie są już po czterdziestce. Niektórzy nieświadomie przyjmują rolę „dobrych niewolników” – są mili i układni, aby ci, których uważają podświadomie za lepszych uważali ich za pożytecznych, „fajnych” etc. Niektórzy po prostu bezradnie cierpią. Niektórzy widzą, że ich życie się zmieniło, że „hańba egipska” już im nie ciąży, rzeczywiście czują się od niej wolni, lub przynajmniej bardziej wolni niż kiedyś.

Co dla Ciebie jest „hańbą egipską”? W jakim momencie swojej „Księgi Wyjścia” jesteś? Gdzie jest Twój Jordan, za którym nie ma już poczucia hańby i poniżenia, za którym rozciąga się ziemia wewnętrznej wolności?

 

2.     „Zaczęli jeść plon tej ziemi”

Manna była cudowna. Cudowne i wspominane potem przez wiele wieków było poczucie specjalnej opieki Boga nad Izraelem. Ale jednak pokarmem obiecanym jest plon ich własnej ziemi, ziemi, którą mają uprawiać w pocie czoła i bez żadnych cudów za wyjątkiem tego, że cudu, że świat jest, pory roku się zmieniają i rzucone w ziemię ziarna dają plon. Bóg chciał ich doprowadzić do tego cudownego momentu dojrzałości.

Czy jesteś na to gotowy? Co na ten temat, na temat Twojej drogi, Twojej dorosłości mówi teraz Bóg?

W rozmowie końcowej powiedz Bogu o tym, co najbardziej dotknęło Cię w tej medytacji. Zakończ modlitwą „Ojcze nasz”.

Wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *