21 lutego 2016 - Huzar

Niektórzy… 3 Niedziela Wielkiego Postu, rok C [Łk 13, 1-9]

Komentarz wprowadzający (nie jest częścią medytacji, można przeczytać go wcześniej).

Poniższy fragment Ewangelii wg. św Łukasza mówi o sytuacji, która miała miejsce tuż po nauce Jezusa skierowanej do wielotysięcznego tłumu (Łk 12), w której mówił on najpierw o zbytnich troskach doczesnych, dalej, o postawie gotowości i czuwania, i dalej jeszcze, o postawie odpowiedzialności za innych i służby. Pod koniec tej mowy, po pytaniu Piotra: „Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?” pogodny ton ustępuje ostrzeżeniom tak, jakby pytanie ucznia odsłoniło prawdę o tym, że zgromadzeni ludzi nie biorą słów Jezusa do siebie. Słuchają ich, ale nie konfrontują się z nimi; nie spierają się ale też nie myślą o tym, jak je wprowadzić w życie.

W tym kierunku zmierza też poniższa przemowa, którą wywołuje wiadomość o kolejnym pogromie jakiejś grupy Galilejczyków przez Rzymian. Kto przychodzi z taką wiadomością? „W tym samym czasie – podkreśla ewangelista – przyszli niektórzy…” Zwrot, w zależności od tłumaczenia, „niektórzy” lub „jacyś ludzie” (gr. tines) wskazuje na ludzi, którzy nie są żadną specyficzną grupą, są zwykłymi, niewyróżniającymi się niczym ludźmi. Ludźmi, którzy reprezentują powszechny w tamtym czasie (czy tylko w tamtym?) sposób myślenia. To postawa, która obejmuje chęć zrozumienia pewnych zdarzeń, przy jednoczesnym powstrzymaniu się od pogłębienia osobistego zaangażowania.

Z Ewangelii według Świętego Łukasza [Łk 13, 1-9]

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.

Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?”

Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”».

Przygotowanie:

Modlitwa przygotowawcza: „Panie spraw, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty ku Twojej służbie i chwale.”

Wprowadzenie1: Wyobraź sobie spotkanie, w którym uczestniczy jakiś znany kaznodzieja, przybywający z nim ludzie głęboko zaangażowani w Kościół, w ewangelizację lub jakąś działalność charytatywną i inni wierzący, zainteresowani osobą charyzmatycznego kaznodziei. Wyobraź sobie pytania, które padają. O biblię, o osobiste doświadczenia kaznodziei, o in vitro, o uchodźców… Rozmaite pytania, z których niektóre mogą służyć głębszemu zaangażowaniu się a inne to po prostu ciekawość lub chęć zaistnienia przed znaną postacią…

Wprowadzenie 2: „Prosić o to, czego pragnę”. Tutaj warto prosić o pragnienie przełamywania tych obaw co do bardziej osobistego angażowania się w wiarę, które mam obecnie.

Punkta do medytacji:

1.     „Niektórzy” obserwatorzy

Starożytni łatwo kojarzyli każde nieszczęśliwe zdarzenie z jakąś winą wobec bogów. Widząc tragedie innych pytali się, co takiego przydarzyło się nieszczęśnikom, czego sami powinni uniknąć. Choroba czy nieszczęście były często znakiem przekleństwa, więc solidarna pomoc wcale nie była oczywistością. „Niektórzy” woleli raczej izolować się od nieszczęśników, uważali siebie za innych skoro nie dotknęło ich to, co tamtych…

Żywienie poczucia inności pozwala nam nie czuć się odpowiedzialnym za innych, kiedy tylko moglibyśmy stanąć po ich stronie przypomina nam się tysiąc niezałatwionych osobistych spraw. Unikamy pytania, jak się zaangażować dla ich dobra.

Jezus nie odpowiada na pytanie, czy to rzeczywiście grzechy Galilejczyków lub ich były przyczyną nieszczęścia. Porusza go raczej to, że „niektórzy” postrzegają siebie jak ludzi, których ta sytuacja w ogóle nie dotyczy. „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” – mówi Jezus.

2.     Miłosierny i sprawiedliwy.

Sprawiedliwość i miłosierdzie Boże postrzegamy często jako cechy wzajemnie wypierające się: im więcej sprawiedliwości tym mniej miłosierdzia i odwrotnie. Przypowieść o figowcu w winnicy łączy te dwa przymioty. Ogrodnik chce ratować drzewo figowe obkładając je nawozem (nawoziło się jedynie krzewy winne, figowiec był gatunkiem pośledniejszym) i czekając na owoce znacznie dłużej, niż to było w zwyczaju. Miłosierdzie w tej przypowieści polega właśnie na tym, że ogrodnik dba o drzewo, gdy inni nie widzą dla niego już nadziei. Można powiedzieć, że nie ma takiej sytuacji, w której ogrodnik nie zaopiekuje się figowcem.

Jednak i on i właściciel ogrodu mają świadomość, że może przyjść czas, kiedy widać będzie, że drzewo figowe nie owocuje mimo odpowiedniej opieki. Straci swoją szansę i żadne zewnętrzne zabiegi tego nie zmienią. Wycięcie nie będzie okrutną karą, lecz zupełnie logicznym działaniem wobec braku nadziei na owoce i wobec złego wpływu na inne rośliny („wyjaławia ziemię”).

Obok nadziei, czyli zaufania, że nasze współdziałanie z Bogiem może wybawić nas z każdej opresji funkcjonuje w nas czasem też toksyczna nadzieja, która szepcząc w naszej głowie „będzie dobrze” pozwala odwlekać bezterminowo decyzje i działania, które rzeczywiście mogłyby coś zmieniać. W głębi serca czujemy, jak bardzo takie odwlekanie nawrócenia jest „nie w porządku”. Prawda o Bożej sprawiedliwości przez wieki upewniała chrześcijan, że z tym „nie w porządku” należy się liczyć. Tematem przypowieści o drzewie figowym w winnicy nie jest przede wszystkim kwestia zbawienia po śmierci, ale nawrócenie „tu i teraz”. Zbawienie po śmierci jest możliwe poprzez skruchę wyrażającą się w gotowości pokuty za życia, choćby to była ostatnia chwila życia, jak w przypadku Dobrego Łotra. Zbyt łatwo ulegamy jednak toksycznej nadziei, mówiącej, że „może jeszcze nie teraz, ale kiedyś tam na pewno uda mi się doświadczyć takiego pragnienia Boga, że On na pewno nie odmówi mi zbawienia”.

W rozmowie końcowej wróć do tego, co najbardziej cię poruszyło podczas tej medytacji. Zakończ np. modlitwą „Ojcze nasz”.

Punkta

Komentarze

  • Dorota pisze:

    Ojcze, dziękuję za ten komentarz. Przypowieść “trzy lata plus jeden rok” jest dla mnie bardzo wymowna! Pozdrowienia z Lublina!

  • Michał pisze:

    Ojcze, wielkie dzięki za tą robotę przy punktach i w ogóle przy tej stronie. Jest dużo wartościowego materiału i coraz częściej korzystam;-)

  • Perełka pisze:

    Wielkie dzięki Ojcze! Wracam do “zdrowych zmysłów” zjeżdzam z ronda i włączam się do ruchu! Punkta bardzo mi pomagają! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *