21 września 2014 - Huzar

Punkta do medytacji ewangelii z 26 Niedzieli zwykłej roku A [Mt 21, 28-32].

Mała uwaga przed medytacją. Niektórzy ludzie siadają do medytacji, otwierają Pismo Święte i wtedy po raz pierwszy zaczynają czytać punkta. Czytają je i zatrzymują się nad zagadnieniami, które ich zastanawiają. Taka praktyka ma w Kościele bogatą tradycję i nazywa się „czytaniem duchowym”, ale punkta służą do czegoś innego. Robiąc medytację ignacjańską z podanych punktów warto mieć je już wcześniej przeczytane lub przynajmniej przejrzane i wiedzieć, jaki fragment Pisma Świętego będziemy medytować (to jest, razem z wcześniejszym wyborem miejsca i czasu medytacji tzw. „przygotowanie dalsze”, które najlepiej jest zrobić nie przed samą medytacją ale np. poprzedniego dnia). Mnie osobiście najlepiej odpowiada takie przygotowanie, kiedy sprawdzam w Biblii jakiego fragmentu będzie dotyczyła medytacja (zwykle nie muszę go czytać, bo pamiętam, o czym jest) i przeglądam pobieżnie dane mi punkta podkreślając ołówkiem jakieś fragmenty, które wydadzą mi się ciekawe. Podczas medytacji zwykle wracam, tak do tekstu Pisma Świętego jak i punktów, zwłaszcza wtedy, kiedy rozproszyłem się, lub przy pierwszych podejściach do tekstu nic mnie w nim nie poruszyło.

Czasem tak jest, że mimo kilku prób wejścia w rozmyślanie ciągle trudno mi jest wejść w treść Pisma Świętego. To nie jest przyjemne uczucie i wtedy rodzi się pokusa, aby dać sobie na luz i pozwolić, by myśli przez chwilę poszybowały spontanicznie w swoją stronę albo by zmienić na chwilę pozycję ciała na wygodniejszą. To zwykle kończy się zupełnym odejściem od medytacji w fantazje lub sen. Drogę w drugą stronę nazwałem kiedyś „metodą dzięcioła”. Jak dzięcioł ostukuje z różnych stron drzewo by znaleźć tam pokarm tak i ja mogę wielokrotnie ponawiać wysiłek spojrzenia na fragment Biblii z różnych stron. Zwracam uwagę na różne słowa, czasem jeszcze raz czytam coś z punktów. Ostatecznie, jeżeli jakieś myśli rozpraszają mnie wyjątkowo natarczywie, staram się przestać o czymkolwiek, „przechodzę na odbiór”: patrzę na płomień świecy przede mną, uświadamiam sobie jak oddycham, zdaję sobie sprawę z tego, że Bóg jest ze mną, widzi mnie, cieszy się, wie o każdej mojej myśli. Trwam tak jakiś czas i wracam do szukania treści, która poruszy mnie. Z czasem każdy znajduje własne sposoby. Warto szukać.

Słowa Ewangelii według św. Mateusza [Mt 21, 28-32]

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: “Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: «Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy». Ten odpowiedział: «Idę, panie», lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: «Nie chcę». Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?” Mówią Mu: “Ten drugi.”

Wtedy Jezus rzekł do nich: “Zaprawdę powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć”.

Przygotowanie:

Modlitwa przygotowawcza: „Panie spraw, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty ku Twojej służbie i chwale.” Pozostań chwilę uświadamiając sobie, co znaczą słowa tej modlitwy.

Wprowadzenie1: Wyobraź sobie opisaną w ewangelii scenę, szczególnie może postaci obu synów w chwili, kiedy decyduje się, czy każdy z nich spełni prośbę ojca, czy nie. Co się dzieje z tym, który chętnie zgodził się pójść? Dlaczego nie idzie? Zapomniał? Zajął się czymś innym? Zbuntował się? Zobacz jak wygląda, czym się zajmuje wtedy. Tak samo drugi, ten, który „opamiętał się”… Co się stało? Jak wyglądał? Co mógł czuć? Co spowodowało jego opamiętanie się i jak to mogło wyglądać?

 Wprowadzenie 2: „Prosić o to, czego pragnę”. Tu możesz prosić o prawdziwe pragnienie pracy w tym, do czego Bóg Cię powołuje obecnie.

Puncta do medytacji:

1.     „Idź dzisiaj i pracuj w winnicy”

Czytają pobieżnie tą przypowieść łatwo jest wpaść w pułapkę automatycznego założenia, że chodzi tu o grzechy, których obiecujemy nie powtarzać a tych deklaracji ciągle w nie popadamy. Ktoś może pomyśleć o gniewie, ktoś o nieczystości, ktoś o odruchowym nadużywaniu imienia Bożego. Tu jednak nie chodzi o takie grzechy. Chlubą arcykapłanów i faryzeuszów jest to, że popełniają mniej grzechów niż inni, że wierniej zachowują przepisy. Praca w winnicy jest czymś innym. Zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie winnica jest symbolem tego, co w Bożym dziele stworzenia jest najcenniejsze – symbolem obficie owocującej miłości między Bogiem i człowiekiem. Starotestamentalne obrazy winnicy znajdują swoją pełnię w ewangelicznej nauce o Królestwie Bożym. Praca w winnicy jest to zatem każde działania podejmowane w miłości Boga i drugiego człowieka, które prowadzi do budowania na Ziemi sprawiedliwości, pokoju i duchowej radości (Rz 14.17). To działanie dla dobra innych, dla wszystkich, dla większej chwały Boga.

Jakie możliwości „pracy w winnicy” widzisz w swoim życiu? Czy „pracę w winnicy” widzisz bardziej jako dodatek do swoich własnych życiowych spraw, czy dostrzegasz możliwość przerobienia każdej sfery swojego życia (zawodowej, towarzyskiej, edukacyjnej, rodzinnej, wypoczynku, rozrywki itd.) w przestrzeń Bożej winnicy?

2.     „Do arcykapłanów i starszych ludu”

Ze względu na początek i zakończenie tej przypowieści ważne dla jej odczytania może być uświadomienie sobie, do kogo jest skierowana. Arcykapłani i starsi ludu to ludzie, którzy kiedyś w swoim życiu powiedzieli Bogu „tak” – nie mają swoich tytułów z urodzenia, z jakiegoś przydziału społecznego, nie musieli zostać arcykapłanami czy faryzeuszami, ale sami zdecydowali, że chcą poświęcić swoje życie, aby służyć Bogu. Z czasem jednak ważniejsza okazała się dla nich przynależność do własnego środowiska, do pewnego systemu zwyczajów, zachowań, powiązań. Odprawiają swoje modlitwy, przestrzegają swoich praw ale duchowo są ślepi. Widząc doskonale przewinienia innych nie widzą, że sami dawno przestali szukać woli Bożej, przestali słuchać słów posłanych przez Boga ludzi, przestali wybierać Boga a pozostali przy swoich zwyczajach i przyzwyczajeniach, które za ogół ludzi są uważane za pobożne.

Każdy, kto jakikolwiek czas praktykuje swoją wiarę staje przed niebezpieczeństwem, że nasze poglądy i deklaracje oderwą się od tego, co tak naprawdę dzieje się w życiu i nawet nie zauważamy tego, jak stajemy się przywiązani do swoich zwyczajów czy do zwyczajów środowiska, w którym żyjemy. Stajemy się tymi, którzy mówią „idę” i nawet nie są świadomi, że nie idą. Poproś Boga, żeby pozwolił Ci dostrzec, gdzie to się dzieje.

3.     „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego”

Jeżeli mowa o królestwie niebieskim, to zawsze należy pamiętać, że chodzi o to, co dotyczy nie tylko przyszłości po śmierci, ale teraźniejszości. Jezus nie mówi o tym, że po śmierci celnicy i nierządnice pójdą do nieba, ale o tym, że już teraz ludzie, także tacy, którzy nie mają wysokiego mniemania o sobie i swoich zasługach doświadczają błogosławionej przemiany… Opamiętując się wracają do winnicy Boga i pracując w niej znajdują dla siebie i rozsiewają szeroko pókój serca i pogodę ducha. W całej skromności nie widząc w sobie świętych, ale widząc wiele własnej słabości i grzechu, przez wiarę, choćby tak małą jak ziarnko gorczycy, przez nasiona solidarności, męstwa, rady, mądrości stają się Bożymi narzędziami w tym świecie.

Nie ważne co o sobie myślisz, czy widzisz jakąs wewnętrzną przemianę, czy tkwisz w niezadowoleniu z siebie i swojego życia, robiąc tę medytację, spędzając godzinę na ćwiczeniu, poprzez które Bóg może kształtować cię duchowo potwierdzasz, że chcesz być po stronie tych, którzy chcą pracować w „winnicy Boga” i wchodzą przez to do królestwa niebieskiego. Zwróć uwagę na to swoje pragnienie: służyć Bogu i doświadczać błogosławieństwa wchodzenia do Jego królestwa.

Na koniec powróć w rozmowie z Jezusem do tych treści medytacji, które wydały Ci się najważniejsze. Zakończ modlitwą ustną, np. „Ojcze nasz”

Punkta

Komentarze

  • Krynka pisze:

    Och Ojcze,
    brakowało mi ojcowych punctów. Dzięki!
    Pozdrawiam z pochmurnego dziś Lublina.
    Paulina

    • Huzar Huzar pisze:

      Dziękuję. Bardzo Was pozdrawiam (Ciebie i Michała). Wprawdzie tutaj mi niczego nie brakuje, ale siedzi mi w pamięci ostatnie spotkanie z Wami i tak się zastanawiam, kiedy znowu…

  • Martita pisze:

    DOBRZE, ŻE WCIĄŻ JESTEŚ!:) Dzięki za punkta!:) Odbieram je jako znak ciągłej troski o nas tu w Lublinie:) ostatnio zgadałam się z panią 50+, która tęskni z Twoimi kazaniami- pokierowałam ją na bloga:P także czytelników przybędzie!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *